piątek, 4 maja 2012

imagin 15


Jest lato. Pada lekki miły deszczyk co pomaga w refleksjach. Chodzisz po podwórku ze słuchwakami w uszach. Na tą chwilę tylko to Ci pomaga.  Jesteś sama. Dosłownie sama. Nie masz komu się wyżalić. Pokłóciłaś się z przyjaciółką. Rodziców wiecznie nie ma. Na myśl przychodzi Ci tylko jedno. Chciałabyś, żeby było tak jak dawniej. Aby po raz kolejny poczuć jego zapach, dotyk, usłyszeć śmiech, głos i ciepłe usta na swoim ciele. Czy to tak wiele ? Zachował się jak dupek, ale to nie zmienia faktu, że tak bardzo go kochasz. Uczucie przez jeden dzień nie wygasa. Tak silne uczucie trwa i będzie trwać. On pewnie już zapomniał. Zapomniał o Tobie i teraz układa sobie swoje cholerne życie na nowo. Bez Ciebie. Pewnie jest mu lepiej. Tonie w objęciach kolejnej naiwnej, kórej "oddał serce". Ty byłaś jedną z tych naiwnych. Oddałaś mu wszystko swoje serce, siebie.. On się nacieszych i zniknał. Tak poprostu bez słowa, bez wyjaśnień.. Zostawił Cię samą na pastwę losu. Do tej pory się nie odezwał, a minęło sporo czasu. Nie ma dnia, kiedy byś o nim przynajmniej przez sekundkę nie pomyślała. Wszystko Ci go przypomina. Jego oczy, te iskierki, które błyskały i oświetlały Ci drogę. Zawsze wiedziałaś gdzie masz iść. Wprost do niego. Zdecydowanie najwspanialszy chłopak na świecie. To nie ważne, że pokochał inną. On i tak już do końca będzie Twój. Nic tego nie zmieni. Wciąż zostały fotografie na ścianach, na szafkach w sercu, na których jesteście tak cholernie szczęśliwi. Wtedy nikt nie mógł was rozdzielić. Do czasu, kiedy na waszej drodze nie stanęła ONA. Zabrała Ci wszystko co było dla Ciebie najważniejsze. Zabrała jego. Wiesz, że może mieć każdą. To taki typ człowieka. Każda go kocha nawet nie znając jego wnętrza. Ty znałaś i to na wylot.  Śmiejesz się z tego. Śmiejesz się z tego jaka byłas naiwna wierząc w każde jego słowo. Każde pierdolone słowo. Bez wyjątków. Skoczyłabyś za nim w ogień. Kiedy Cię obejmował mogłaś ze szczęścia góry przenosić. Pod warunkiem, że zawsze stałby przy tobie. Do końca. Nie ważne co by się zdarzyło. Tylko WY. Nikt więcej.
Spacerujesz dalej. Ławka. Ławka na, któej przesiadywaliście i przeprowadzaliście poważne rozmowy dotyczące waszego dalszego życia, waszej przyszłości.
Usiadłaś na niej. Wyryte wasze imiona. Łza od razu kręci się w oku. To zbyt okrutne. Jak coś tak cholernie ważnego, co miało trwać mimo wszystko, mimo wszystkich do końca życia może skońćzyć się w jedną minutę ?
Wykręcasz jego numer. Nie ważne, że usunęłaś jego kontakt z telefonu. Znasz jego numer na pamięć. Dziwne by było, żeby nie pamiętać.Po pierwszym sygnale myślisz, że jesteś kretynką i naciskasz czerwoną słuchawkę.
"Głupia, przecież on ma wyjebane" - myslisz i kolejna łza spływa Ci po policzku. Taka smatna jak ty. Nic nie jest w stanie Ci pomóc. Chyba, że jego obecność. Nie ważne jak bardzo Cię skrzywdził. On może wszystko. Gdyby tylko się zjawił od razu bez zastanowienia wybaczyłabyś mu i ponownie oddała wszystko nie zdawając sobie sprawy z tego, że po raz kolejny możesz  cierpieć. Tak jak jeszcze nigdy nie cierpiałaś.
Po raz ostatni mógłby Cie dotknąć. Szepnąć do ucha, że kocha i nigdy nie zostawi choć już teraz dobrze wiesz, że to w cale nie była prawda. Obdarować pocałunkami. Pieścić Twoje rozpalone ciało jego widokiem.Było wam razem magicznie. Nic więcej Ci nie potrzeba. Do dalszego funkcjonowania potrzeby jest ON.Bez wahania..

O kimkolwiek. Nocne refleksje. Mam nadzieję, że się spodobał.

- Mattie xx

4 komentarze: